Wyznanie
Wiele szkaradnie
pięknych lat cię kochałem,
Nie znając
twojego na świecie statusu:
Że nie
istniejesz.
Nie dotknąłem
cię, nawet cię nie widziałem,
Czemu nie
rzekłaś sama lub z przymusu:
Że nie
istniejesz?
Wątroba umiera;
dlaczego w startą
Tę prawdę wierzyłem
w wódce zawartą:
Że ty istniejesz!
Życie za mną w
iluzji, w ułudzie,
Żałosne z sensem
zamkniętym w cudzie:
Że jednak
istniejesz.
Wyrazista tak
była fatamorgana,
Ach, gdybym choć
raz zapytał się z rana:
Czy ty
istniejesz?
Nie umiem bez wódki,
bez złudzeń, bez ciebie.
Więc pije; chcę
wierzyć choćby i w niebie:
Że ty istniejesz!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz