sobota, 26 września 2015

26.09.15



„Przepraszam, że tak długo nie pisałem. Popadłem w jakąś straszliwą melancholię i nie byłem przez miesiąc zdolny do niczego. Nie pisałem, nie czytałem, nie robiłem zupełnie nic. Teraz pracuję dla pewnej szwajcarskiej gazety, co mnie także wyczerpuje i uniemożliwia pisanie dla siebie." [Zurych, ok. VI 1965r., list pisany do matki]
[VII 1962r. do Giedroycia] (...) przekonałem się, na zasadzie własnego szczeniackiego doświadczenia, że życie bez przestrzegania pewnych form zamienia się najpierw w piekło, a potem po prostu w gówno. 

To fragmenty listów napisanych przez Hłaskę. Niżej znowu on, a na koniec jeszcze raz część jednego z listów. Ja tymczasem jeszcze nic od siebie. I nie twierdzę już, że wracam. Następnym razem odezwę się Kapuścińskim i Konwickim.

"Niedługo kupię dużo książek i będę je czytać. Wieczorami pójdę sobie do kina, a nocami będę słuchał deszczu spadającego na miasto. I tak będzie aż do wiosny. I aż do wiosny nie będę do nikogo mówił o miłości."

„Potrzeba mi szczebiotu kobiet w kacu; ja leżę na łóżku i mam kaca. Wchodzi Soszana, robi mi scenę, że zmarnowałem Esther. Ja milczę; wyciągam tylko rękę i jem owoc popołudniowy. Soszana wychodzi. Esther wchodzi i zalewa się łzami. Ja – milczę; konsumuję następny owoc. Esther wychodzi zapłakana. Jak furie wpadają Dina i Rachel: robią mi straszliwą scenę, ja – owoc. Poczem jadę i upijam się znowu.”