czwartek, 3 października 2013

Kolejny wiersz pt. „Szachy”



Kolejny wiersz pt. „Szachy”

Kiedy grasz w szachy, o ile zdarza ci się jeszcze grać,
Pomyśl o tym, jaką z gry frajdę mają figury.
Nie tyle, co oczywiste, król i królowa,
Ale reszta tej całej ferajny:

pokorne piony z ich nieznacznymi ruchami jednak
zdolnymi ruszyć z posad szachownicę
z ich pragnieniem awansu
z ich złudzeniami
ułudami
życiem iluzją więc czy wciąż jeszcze życiem

Dostojne Wieże o arystokratycznych
                                            Rysach,
Zaślepione i ograniczone, zastygłe w
Miejscu
I oporne na jakiekolwiek poruszenia
                                            Dokoła.

Szybkie gońce, jak głupie biegające tu
I tam,                                              
   Stąd
I stamtąd,
Wyczerpane pomimo kar i narkotyków,
Wypadające z gry na samym początku.

Finezyjne skoczki, które, choć schematycznie,
Czasami potrafią jeszcze
    zaskoczyć.

Kiedy grasz w szachy, o ile zdarza ci się jeszcze grać,
Pomyśl o tym, jaką z gry frajdę mają gracze.
Poważni i dystyngowani starcy, a jednak
Zdziecinniali, nieustannie grający w grę
Świat.

To Bóg i Szatan. To ich szachownica,
To ich monopol. Ich poker, kanasta, brydż,
To ich domino, ich kalambury. O i X.
Kości.

Ale tobie pewnie nie zdarza się już grać,
I tak destrukcyjne myśli nie przyjdą ci do głowy.
A jeśli zdarza ci się jeszcze grać, nie pyskuj, żem ignorant:
To czysta abstrakcja: szachy i nie szachy, gracze i niegracze.
Ten wiersz też jest grą, jaką tylko zechcesz, i jaką niezechcesz abstrakcją.
Tylko figury, te bywają obiektywnie realne.