Moje życie duchowe nie jest tak ubogie, by już, tutaj, zakończyć wpis. Chciałem w tym miejscu dodać "na szczęście", lecz coś mnie powstrzymało. Co? Lepiej wyraził to Charles Bukowski w wierszu pt. "co ja poradzę?"
to prawda:ból i cierpieniesprzyjatak zwanejtwórczości artystycznej.gdybym mógł decydowaćnigdy bym sobienie wybrałtego cholernegobólui cierpieniaale one jakoś samemnie znajdują.a honorariawciążwpływają.
Gdyby świat był tak prosty, ból plus honoraria lub szczęście bez nich. Tymczasem można wylosować pieniądze bez cierpienia lub udrękę bez funduszy. Więcej do wygrania, ale i więcej do przegrania. Czy lepsze od loterii byłoby stabilne do bólu bezpieczeństwo? Kim jestem: żeglarzem czy farmerem?
Wraz z nazwiskiem Bukowskiego pojawiło się nawiązanie do tzw. Beat Generation, nawiązanie całkiem na miejscu w związku z wczorajszą premierą filmu "W drodze" na podstawie kultowej (bez tego przymiotnika wspominanie o tej książce to jak wspominanie o Piśmie bez epitetu "Święty") powieści Jacka Kerouaca. Powieści, którą wchłonąłem na początku miesiąca. Filmu dotychczas nie widziałem, to chyba dobrze, oczekiwania ogromne i żaden, choćby najlepszy obraz nie byłby w stanie im podołać. Z drugiej strony ciekawość pcha coraz mocniej. Pcha...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz