Sonet
I
Wielu było wielkich, co wielkimi
słowami
O wielkich rzeczach prawili – i
zachwyt wielki
Innych wielkich ogarniał, więc
zbijali belki
Piedestału swoimi wielkimi głowami.
Okazję musnąć chmur samych zapewne
mieli,
Niepodatni ci więksi wielcy na
stopienia
Potęgi ich Słońca próby; bez
uzbrojenia,
Już zimni, bladzi, uwięzieni w
glorii celi.
Teraz tkwi w ziemi kreta łeb nieproszony,
Że jest znużony podziemiem, znać
daje gestem,
Że chciałby wyżej, więcej, choć
wciąż jest płoszony
Byle wiatru podmuchem, natury
szelestem.
Wznieść pragnie budowlę twardszą
niż ze słomy,
Pseudoinżynier ślepy; ja kretem tym
jestem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz