niedziela, 31 maja 2015

31.05.15

"Od czerwca już naprawdę będę pisał regularnie" - powtarzam sobie od 30 dni. Ale po co czekać kolejny?

Myślę o ostatnich lekturach, ich doskonałej różnorodności. Eseje Simica. Bezcenny Miłoszewskiego. Zbudź się. Żywot Buddy Kerouaca. Listy Miłosza Zaraz po wojnie. Korespondencja z pisarzami 1945-50. Pierwszy tom Millenium (w końcu!). Holoubek. Rozmowy Małgorzaty Terleckiej-Reksnis. Różne wiersze z tomików wydanych z okazji Festiwalu Miłosza i, jak do tej pory, przeglądanych pobieżnie. Dlatego u dołu, na zakończenie, wynotowuję tu utwory Ryszarda Kapuścińskiego z Notesu.

Chciałem przygotować trochę cytatów, wypocić kilka komentarzy. Takie były moje zamiary. Wnioski? Zbyt długi czas bez kryminału.
Przypomina mi się wcześniejsza lektura - Pod osłoną nieba Paula Bowlesa i wynotowane strony, gdzie znalazłem piękny fragment nadający się do przepisania tutaj. Czekałem za długo, teraz wydaje się jakoś mdły, banalny, choć z potencjałem. Dobra, amerykańska proza. Ukochane Maroko, otarcie o mistykę, poszukiwanie i walka.


***

Znaleźć słowo trafne
które jest w pełni sił
jest spokojne
nie histeryzuje
nie ma gorączki
nie przeżywa depresji

można mu ufać

znaleźć słowo czyste
które nie spotwarzyło
nie doniosło
nie wzięło udziału w nagonce
nie mówiło że czarne to białe

można mieć nadzieję

znaleźć słowa skrzydła
które by pozwoliły
bodaj na milimetr
unieść się nad tym wszystkim
 

Niestety, nie unoszę się. Mnożę nietrafne, rozhisteryzowane lub depresją przesiąknięte notki.
I jeszcze jeden. Już sam nie wiem, czy przytaczane wiersze kursywować. Zdam się na zew chwili i pozostanę niekonsekwentny. 


***

Jogin Ramamurti
każe zakopać się w grobie
zostanie tam tydzień
lekarze zaświadczą że nie ma oszustwa

kto chce może zejść tunelem w dół
zobaczyć przez szybę:
Ramamurti leży w grobie
jest nieruchomy
nie oddycha

wszyscy są proszeni o składanie datków
ten pogrzebany chciałby coś zarobić
po to poszedł do grobu –
żeby przeżyć

po tygodniu odkopują jogina
Ramamurti wychodzi
jest osłabiony
dotknął absolutu
to zawsze wyczerpuje

kłania się zebranym
liczy datki
sto dwie rupie
mniej niż dziesięć dolarów

wszyscy rozchodzą się
zostaje pusty grób
Ramamurti zmartwychwstał
ale to nadal nędzarz

mijają tygodnie
nie ma co jeść
umiera z głodu

wracam do grobu
mówi
tylko w śmierci
życie




wtorek, 5 maja 2015

05.05.15


Widzę tu jakieś cztery wersje robocze.
Jedna to ta, którą właśnie piszę.
Druga jest pusta.
Trzecia to ładny cytat.
Czwarta - akapit będący uniwersalnym wstępem:

Brakuje mi pomysłu, zdania chociaż, by jakoś zręcznie obudować notkę z kolejnego dnia.
Brak ochoty, bodźca, impulsu, przymusu, wiersze wolno pisać rzadko i niechętnie, a przecież nie o wiersz tu chodzi, lecz wrażenie jakieś, wypis, notatkę, cytat, jak zwykle, zgodnie z wytycznymi. Czy dni tak puste? [Czy zupa zbyt słona? - przyp. mój]

Otóż ja miałem pierwsze zdanie, ale dopiero, kiedy tu wszedłem, i przyszło ono do mnie bez drugiego. Myślałem, że może napiszę coś o lekturach, ale czytam raczej biernie, przemykając przez książki jak zając podczas rui przez świeżo zaorane pola (jeśli zające podczas roi przemykają przez świeżo zaorane pola - nie wiem, wiedzę czerpię z Nad Niemnem). Kasuję je (książki) (uwielbiam takie nawiasy jak ten przed tym, który teraz Pani/Pan czyta, śmieszą mnie bardziej niż książki Hellera (Josepha)) jak bilety w miejskim autobusie - rzadko, a zaraz po skasowaniu wyrzucam, o ile o wyrzuceniu pamiętam.

Martwi mnie mój styl. Za dużo Pilcha, Rudnickiego, Karpowicza. Czas wrócić do Orzeszkowej, Dąbrowskiej i Żeromskiego - och, cóż jest piękniejszego niż rozdarte sosny?

Dobra, wracam już do milczenia.

Na koniec wyjątek z powieści pt. Czuła jest noc autorstwa Francisa Scotta Fitzgeralda, które pełne nazwisko wolałem wygooglować, żeby nie palnąć Scotta Geralda. Oto ów wyjątek o pewnej mądrej kobiecie, lecz jakiej, nie pamiętam - wypisałem to lata temu na jakimś urywku, który niedawno wpadł mi w ręce. Zresztą książki i tak nie doczytałem.

Znała niewiele słów, a nie wierzyła w żadne, więc na tym świecie była raczej milcząca.

Defetystyczna tandeta. Nie jest to najlepsze zamknięcie, ale brak mi sił na szukanie lepszego. Zamilczę już lepiej ciałem i duszą.