Raz jeszcze wspomogę się Pessoą:
Kamienie na drodze? Pozbierałem wszystkie, i pewnego dnia wybuduję zamek.
A to już Luis Britto Garcia i opowiadanie (nie całe oczywiście) "Dziwny przypadek" ze zbioru "Prosto w twarz":
Mister Hyde i ja spotykaliśmy się regularnie, oddawaliśmy się owym zajęciom terapeutycznym i relaksującym, które zwane są folgowaniem najniższym instynktom, tłukliśmy nasze kochanki, zapijaliśmy się, a potem szliśmy na spacer po Londynie, wykrzykując brzydkie słowa i od czasu do czasu dając kuksańca jakiemuś pieszemu albo dziewczynce, co wywoływało zgorszenie tłumu i trzeba było widzieć ich miny, ale była heca.
Nagle Mister Hyde zaczął znikać na długie dni i zachowywać się dziwnie, jakby był zawstydzony, i wobec tej zadziwiającej przemiany któregoś dnia poszedłem za nim: zobaczyłem, jak wchodzi do jakiejś piwnicy, przez szparę dojrzałem, że pije jakiś trunek, i oto nagle dokonała się w nim zatrważająca przemiana. Mój przyjaciel przybrał minę niewiniątka, uśmiechnął się, jego maniery były imitacją wykwintu i nagle zrozumiałem prawdę: mój przyjaciel potajemnie przekształcił się w tę straszliwą bestię, którą nazywają szacownym obywatelem, w czasie metamorfozy wykorzystywał swój potulny wygląd i pobierał honoraria za usługi zawodowe, miał wykłady, przyjmował hołdy, pobierał pensję, robił interesy, zabiegał o wpływy, pisał na łamach poważnej prasy, zarządzał latyfundiami, ucztował z wojskowymi, popierał policję, głosił się zwolennikiem porządku, popierał interwencje zbrojne, stawiał siebie za przykład młodzieży, założył ognisko domowe.
Zrozumiałem ze zgrozą, że przemiana jest nieodwracalna i wziąłem nogi za pas, wziąłem nogi za pas, to jedyne, co można zrobić, kiedy dusza ludzka zaczyna błądzić po manowcach, kiedy owładnie nią ukryta, złośliwa i nieodparta siła: szacowność.
Jestem szacowny, oczywiście. Ale dlaczego w mych myślach przewija się motyw podróży? Nieważne, to jednak nie motyw brania nóg za pas. Ja nic nie biorę. Nawet nie uczęszczam na "zajęcia terapeutyczne i relaksujące". Szacowność moja nie istnieje, bo istnieć nie może nic, co jest na niby. No i z wyznaczników szacowności podanych w w/w tekście mogę się podpisać jedynie pod "przyjmowaniem hołdów".
Przytłaczająca relatywność. W szarym świecie tęsknota za polarnością.