niedziela, 9 lutego 2014

Trwałość



Trwałość

Prawdziwy jest stół, na którym spoczywają dłonie,
Książka na nim, szklanka, kubek, zatyczka od pióra.
Prawdziwe są ściany, które bezpiecznie tłamszą,
I prawdziwe drzwi i okno, prawdziwe, co za nimi,
Ale tylko trochę –
Na tyle, ile oko widzi, ucho słyszy, nos wącha
(bo nie czuje – skąd nos w języku duszy wypustką?).
Smak i dotyk, zmysły sześciu płaszczyzn klatki,
Nie pomogą w określeniu tego, co poza. Co jest –
Czy nie jest?
No właśnie. Rzeczy są prawdziwe. Książka jest prawdziwa,
Póki nieotwarta. Te wielotysięczne konstrukcje umysłowe
Nie istnieją, nie są jako nieprawdziwe. Żeby myśl zabić
Nie trzeba myślącego zabijać, myśl nigdy nie żyła.
Może tak:
Nagi umysł wchodzi do darmowego hipermarketu.
Na półkach każdy produkt rynku myśli. Jeden, nieufny,
Wychodzi, jak wszedł – nagi. Drugi ugina się, wszak
trzeba do końca wycisnąć cytrynę. Trzeci ginie, półek
Minotaurami zaszczuty. A kto jest czwarty? Kim ten,
Kto za podium jawi się zwycięzcą? Prawdziwe jest,
Że nie ma takiego.
Liczymy do trzech tylko. Co tedy przedsiębrać,
Jawi się pytanie, i ode mnie, co wątek zacząłem,
Wymaga się recepty. A przecież wiadome, że
Nie poda jej żaden filozof ni poeta, co dopiero
Ja.
Zacznę więc od tego, że, nie ma co ukrywać,
Recepta jest nietrafnym słowem – lekarzy nie ma,
A i receptę każdy petent jak dupę ma swoją,
i nijak jej użyczyć, by na bliźniego spłynęła
Łaska.
Wyjdź tedy od punktu, że rzeczy są prawdziwe.
Bardziej prawdziwe niż dusza, bardziej trwałe niż ciało.
Umysłem konstruuj perspektywiczną ułudę,
Której źródła są w Tobie, i zgodnie z nią żyj.

wtorek, 4 lutego 2014

telefon



telefon


kiedyś tam dawno temu
zadzwonił w mojej kieszeni
telefon

odruchowo odebrałem:
dzień dobry
miło cię słyszeć jednak
szum
tracę cię tracę cię tracę cię
życie

telefon twierdzi że jeszcze
trwa połączenie
trzymam go w ręku bezwiednie
nie wciskam czerwonej słuchawki

niedziela, 2 lutego 2014

02.02.14

Nie zacznę dziś kolejnej opowieści o sobie, by raz jeszcze porzucić ją w pół strony.
Przy bieżącej rzadkości i nieregularności wpisów autonomiczność każdej wypowiedzi wydaje się czymś naturalnym i najzupełniej sensownym.W myślach biję sobie brawo za umiejętność selekcji i powstrzymanie napływu mułu niesionego przez przejrzystą rzekę mego umysłu, choć jednocześnie kajam się za brak deszczów i roztopów, którym powoduję jej efemeryczność.
Kolejny raz więc odwołam się do zbawiennej alternatywy i przepiszę coś pięknego, oczywiście bez strachu o wyczerpanie materiału. Dziś Julia Hartwig.


Próby
Aby nie zastygnąć w samotności
wychodzi na ulicę
staje na rogu zapala papierosa
widzi przejeżdżające auta
i przebiegające w chłodzie młode pary
Odkrywa za każdym razem
E pur si muove! A jednak się kręci!
Wraca do domu
Już zapomniał po co wyszedł
Znowu smakuje mu samotność