Trwałość
Prawdziwy jest stół, na którym spoczywają dłonie,
Prawdziwy jest stół, na którym spoczywają dłonie,
Książka na nim, szklanka, kubek, zatyczka od pióra.
Prawdziwe są ściany, które bezpiecznie tłamszą,
I prawdziwe drzwi i okno, prawdziwe, co za nimi,
Ale tylko trochę –
Na tyle, ile oko widzi, ucho słyszy, nos wącha
(bo nie czuje – skąd nos w języku duszy wypustką?).
Smak i dotyk, zmysły sześciu płaszczyzn klatki,
Nie pomogą w określeniu tego, co poza. Co jest –
Czy nie jest?
No właśnie. Rzeczy są prawdziwe. Książka jest
prawdziwa,
Póki nieotwarta. Te wielotysięczne konstrukcje
umysłowe
Nie istnieją, nie są jako nieprawdziwe. Żeby myśl
zabić
Nie trzeba myślącego zabijać, myśl nigdy nie żyła.
Może tak:
Nagi umysł wchodzi do darmowego hipermarketu.
Na półkach każdy produkt rynku myśli. Jeden,
nieufny,
Wychodzi, jak wszedł – nagi. Drugi ugina się, wszak
trzeba do końca wycisnąć cytrynę. Trzeci ginie,
półek
Minotaurami zaszczuty. A kto jest czwarty? Kim ten,
Kto za podium jawi się zwycięzcą? Prawdziwe jest,
Że nie ma takiego.
Liczymy do trzech tylko. Co tedy przedsiębrać,
Jawi się pytanie, i ode mnie, co wątek zacząłem,
Wymaga się recepty. A przecież wiadome, że
Nie poda jej żaden filozof ni poeta, co dopiero
Ja.
Zacznę więc od tego, że, nie ma co ukrywać,
Recepta jest nietrafnym słowem – lekarzy nie ma,
A i receptę każdy petent jak dupę ma swoją,
i nijak jej użyczyć, by na bliźniego spłynęła
Łaska.
Wyjdź tedy od punktu, że rzeczy są prawdziwe.
Bardziej prawdziwe niż dusza, bardziej trwałe niż ciało.
Umysłem konstruuj perspektywiczną ułudę,
Której źródła są w Tobie, i zgodnie z nią żyj.