***
Czy czekasz na mnie?
Powiedz, że czekasz.
Ja chciałbym, ale nie przyjdę.
Jak możesz czekać?
Znasz przecież moje problemy z błędnikiem.
Kamienie na drodze? Pozbierałem wszystkie, i pewnego dnia wybuduję zamek.
Mister Hyde i ja spotykaliśmy się regularnie, oddawaliśmy się owym zajęciom terapeutycznym i relaksującym, które zwane są folgowaniem najniższym instynktom, tłukliśmy nasze kochanki, zapijaliśmy się, a potem szliśmy na spacer po Londynie, wykrzykując brzydkie słowa i od czasu do czasu dając kuksańca jakiemuś pieszemu albo dziewczynce, co wywoływało zgorszenie tłumu i trzeba było widzieć ich miny, ale była heca.
Nagle Mister Hyde zaczął znikać na długie dni i zachowywać się dziwnie, jakby był zawstydzony, i wobec tej zadziwiającej przemiany któregoś dnia poszedłem za nim: zobaczyłem, jak wchodzi do jakiejś piwnicy, przez szparę dojrzałem, że pije jakiś trunek, i oto nagle dokonała się w nim zatrważająca przemiana. Mój przyjaciel przybrał minę niewiniątka, uśmiechnął się, jego maniery były imitacją wykwintu i nagle zrozumiałem prawdę: mój przyjaciel potajemnie przekształcił się w tę straszliwą bestię, którą nazywają szacownym obywatelem, w czasie metamorfozy wykorzystywał swój potulny wygląd i pobierał honoraria za usługi zawodowe, miał wykłady, przyjmował hołdy, pobierał pensję, robił interesy, zabiegał o wpływy, pisał na łamach poważnej prasy, zarządzał latyfundiami, ucztował z wojskowymi, popierał policję, głosił się zwolennikiem porządku, popierał interwencje zbrojne, stawiał siebie za przykład młodzieży, założył ognisko domowe.
Zrozumiałem ze zgrozą, że przemiana jest nieodwracalna i wziąłem nogi za pas, wziąłem nogi za pas, to jedyne, co można zrobić, kiedy dusza ludzka zaczyna błądzić po manowcach, kiedy owładnie nią ukryta, złośliwa i nieodparta siła: szacowność.
To travel! To change countries!
To be forever someone else,
With a soul that has no roots,
Living only off what it sees!
To belong not even to me!
To go forward, to follow after
The absence of any goal
And any desire to achieve it!
This is what I call travel.
But there’s nothing in it of me
Besides my dream of the journey.
The rest is just land and sky.
Impresja
Dzisiaj, w wysokich czasach, jedenaste piętro
Nie jest czymś, o czym warto wspominać.
Może właśnie dlatego pokochałem to miasto,
Tak niskie, zaniedbane bardziej niż zaułki
Dziur, w których zwykłem przebywać.
Sierpień, poniedziałek, 26 sierpnia, 23:11.
To miasto nie należy do tej epoki,
Zupełnie tak samo jak ja, i to nas łączy,
I stąd wzięła się moja miłość do niego,
Zanim nawet po raz pierwszy ujrzałem ocean.
Może jednak znajdę swoje miejsce w świecie,
Czuję i tym razem jestem niemal pewien,
Czuję i wiem, że to nie tylko kolejna ułuda:
Mówią do mnie mewy przemykające nad głową
I mówią do mnie wina leżące w piwnicach.
Sam sobie mówię, obserwując rozkład.
jutro może być niebieskie, mieć smak orzechów, może być zielone, mieć smak żelaza lub siarki i zostać wyplute, ale nigdy nie będzie miało smaku minionej chwili, ale nigdy, nigdy.