Błysk kłów,
ogony wiszące na sznurze niczym pranie. Chory sen. Pora wrócić do
rzeczywistości. Która godzina? Już tak późno?! Jestem spóźniony!
Chwila… Gdzie ja
się w ogóle znajduję? Co to za łóżko? Co to za pokój? Skąd ja... PIĄTEK?! Jaki piątek?
Przecież doskonale pamiętam, że wczoraj był poniedziałek, jak zawsze kupiłem w
kiosku „Newsweeka”, jak zawsze wertowałem go przed zaśnięciem, powinien tu
gdzieś leżeć…
Co na moim
nocnym stoliku robi kominiarka?! Napadnięto mnie? Nie czuję żadnych obrażeń, żadnego
bólu, wręcz przeciwnie, jestem świeży i wypoczęty, jak długo spałem? Chyba nie
trzy doby? Skąd tu taki porządek? Gdzie moi nieodłączni współlokatorzy, kurz i
rozgardiasz? Sterylne warunki, tutaj?! Jedynie buty leżące pod drzwiami, owoc
granatu w jednym z butów, kominiarka i otwarta buteleczka zmywacza do paznokci
zakłócają obraz idealnego porządku. Zmywacz? Co tu robi zmywacz? Nie to jest
jednak najgorsze, ja… nie potrafię poczuć jego woni! Nie czuję nic! Straciłem
powonienie! Pomimo fiołkowego odświeżacza powietrza, pomimo buteleczki
wypełnionej chemiczną, drażniącą nos substancją, powietrze pozostaje czyste,
zupełnie tak, jakby ktoś pieczołowicie je wyszorował.
Lęk przytłoczył
mnie zupełnie. Nie potrafię znaleźć w sobie wystarczająco wiele odwagi, by
wstać i stanąć twarzą w twarz z tym całym niewyjaśnionym czymś. Może powinienem
założyć tę tajemniczą kominiarkę i ukryć swoje oblicze przed nieznanym czającym
się za drzwiami? Nieznanym czym? Przeszłością? Przyszłością? Które z nich kryje
w sobie gorszy sekret?
Tymczasem jest
tylko teraz, i jest tylko wszechogarniający strach.
*
Ból.
Nagle sięgający trzewi ból. Zamroczenie, chyba utrata przytomności. Chwiejne, z
trudem, poddźwignięcie się na nogi. Mokra posadzka. Dotyk i odgłos wciąż
lejącej się wody.
Brałem
prysznic i upadłem. Pocałowałem ścianę. Czułem własne zęby pod stopami, czułem
pulsowanie guza, czułem, jak moja klatka piersiowa płonie żywym ogniem.
Prawdziwy
strach, który niemal przyćmił ból, poczułem jednak dopiero, gdy zobaczyłem
dziwny wzór na swoim korpusie. Choć widziałem go do góry nogami, przypominał
psa tańczącego z kotem. Nigdy nie robiłem sobie tatuażu. Może jednak? Ostatnie
wspomnienie z rana, co działo się przez cały dzień? Z dziwnych nacięć na klatce
piersiowej wypływa krew. Świeży tatuaż? Rana?
*
-
To będzie 5 zł – powiedziała sprzedawczyni w kiosku.
Wziąłem
gazetę i usiadłem na ławce nieopodal, by spokojnie poczytać najnowsze wydanie.
Dopiero
po chwili zdałem sobie sprawę, że dzisiaj poniedziałek i że to właśnie z
poniedziałku pochodzi moje ostatnie wspomnienie, pomijając dwa krótkie urywki z
piątku.
Piątek!
Natychmiast z przerażeniem rozpiąłem koszulę, którą miałem na sobie, co
nawiasem mówiąc było dziwne, gdyż nienawidziłem koszul, i zobaczyłem, że dziwny
wzór wciąż znajduje się na mojej klatce piersiowej. Poczułem lekką ulgę widząc,
że nie wypływa z niego krew, choć mój korpus wyglądał jak tworzywo szalonego
artysty rysującego, czy może raczej rzeźbiącego, nożem w ludzkim ciele.
Wzdrygnąłem się. To z pewnością nie jest tatuaż.
Nie wiem, co robiłem w ostatnim tygodniu! Nie
mam najmniejszego pojęcia! Spróbowałem przypomnieć sobie chociaż ostatni
miesiąc, rok, jednak zauważyłem, że moja pamięć zawiera luki. Olbrzymie luki. Spojrzałem
na „Newsweeka”. Pięć złotych.
*
-
To będzie 69,99 – powiedziała sprzedawczyni za ladą.
Wziąłem
reklamówkę z zakupem i spokojnym krokiem udałem się do żółtego wyjścia.
Spokojnym
krokiem? Dlaczego akurat to widziałem tak wyraźnie? Swój spokojny krok? Jaki
inny mógłby on być? Pospieszny, nerwowy, próbujący ukryć jakiś niewygodny fakt?
I
chyba najważniejsze pytanie: co kupiłem?
*
Sklep z bronią.
Dziwnie patrzący się na mnie facet. Wychodzę.
Supermarket.
Zestaw noży w wózku.
Apteka. Wychodzę
z dwoma siatkami w ręku.
Wieczór, potykam
się o szczerbę w chodniku.
Czy to się
właśnie dzieje? Czy to kolejne dziwne urywki z mojego życia-nieżycia ? Czy
widzę przeszłość? Przyszłość? Dlaczego czas zlał się w jeden strumień? Czy może
trafniej, stał się zakręconym kranem, z którego od czasu do czasu spada samotna
kropla? Kropla wsiąkająca w jałową ziemię pamięci. Jak odkręcić ten kran? Co
spowodowało, że został zakręcony? Wydaje się oczywiste, że klucz do rozwiązania
tkwi gdzieś w przeszłości.
Jak
jednak go znaleźć, gdy gleba umysłu stała się nieurodzajna, pozbawiona deszczu
wspomnień, uczuć i emocji?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz