poniedziałek, 29 października 2012

29.10.12

W głowie tak dawno niewypowiadane, niepomyślane, a tak upragnione słowa Wieszcza:

Lekko mi! rzeźwo! lubo! wiem, co to być ptakiem!

Czy jak Faust zgodziłbym się oddać duszę po wypowiedzeniu słów: "trwaj piękna chwilo"? Czy postrzegam życie jako nieustanny pęd faustyczny? Wierzę, że poszukiwanie ważniejsze jest od znalezienia, że droga jest szczęściem, nie przystań. Błądzę więc i uśmiecham się do kamieni zwątpienia znajdujących się na mojej ścieżce, rzek zniechęcenia ją przecinających. I podążam przed siebie, czasami padam jak długi łapiąc oddech i po prostu spoglądam w niebo, wiedząc, że tylko w ten sposób mogę podarować sobie odrobinę szczęścia i doświadczyć błogości, i gdyby w tym miejscu droga moja się skończyła, nie byłbym przegrany. Bo jedna tylko jest potęga zdolna porażkę stworzyć i usankcjonować, a potęgą tą jest jej podmiot.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz