Nieprzyjemne doświadczenie? Z pewnością odczytywanie własnego dziennika. Jest to czynność, której powinno się unikać z całą stanowczością. Czemu więc go pisać? Ano, dla pisania, nie czytania. Jednak co było, nie znika, i nic nie zamierzam palić, niszczyć ani ścierać do popiołów. Chociaż nawet nie pamiętam, jak motywowałem swoją decyzję o założeniu tego tu. Ważne, że jako-tako, lepiej i gorzej, wciąż trwam przy tym postanowieniu.
Czy jednak to, co było wcześniej, ma związek z tym, co jest teraz? Mógłbym przyjąć, że wpisy poprzednie odzwierciedlają ewolucję mojej osoby, bo przecież, jak pisał Miłosz w "Ziemi Ulro", "z upływem lat przybywa nam zmysłu architektonicznego", uwydatnia się "klarowność przęseł".
Cóż, jeśli buduję tutaj jakiś, dajmy na to, most, to raczej robię to na oślep, rzucając patyki w przepaść, i sam nigdy na tak powstałej (o ile w ogóle) budowli nie postawiłbym stopy. Bo i co znalazłbym po drugiej stronie? Jednak dokumentując swoje intelektualne przygody potwierdzam obiektywny fakt i subiektywną opinię istnienia takich przygód, a więc - istnienia intelektu. Stąd refleksje czytelnicze, własne próby, przemyślenia. Czasami tak lekkomyślne, że podczas ich przypadkowej lektury wzdragam się ze zgrozy. Więc "konsumpcji" unikam, jak mierny kucharz, który raczej będzie głodował niż spożywał własne potrawy. Niemniej gotuję, bo tak mi się podoba.
"Bez dogmatu" Sienkiewicza. Wspominam ze względu na osobę narratora, mojego imiennika, Leona Płoszowskiego. Tak opisuje on niejakiego Stawowskiego:
Mówił jak człowiek zdolny, ale zarazem chory na dwie choroby: na wątrobę i na własne j a. Nosi on to swoje j a jak szklankę pełną wody - i ciągle zdaje się mówić: "Ostrożnie, bo się rozleje!". Ten strach udziela się przez sugestię otoczeniu do tego stopnia, że nikt nie śmie przy nim być innego zdania.
Jakże trafna diagnoza XIX, XX i XXI-wiecznego świata wszelkich sztuk, wspomnianej wyżej "Ziemi Ulro", co do wyjścia z której się nie łudzę! Z tym większą więc trwogą zapytuję sam siebie - czy powyższa diagnoza dotyczy także i mnie?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz