Wszystkie moje lecz i ale wstrzymują mnie, hamują swobodny bieg myśli, redukują teren wykluczając możliwość zaistnienia wodospadu.
I czego ja chcę? Podróżować nie tylko fizycznie, ale i poza granice percepcji. Dokonać syntezy wszystkiego i uczynić krok naprzód, w nieokreśloną przestrzeń. Nieokreśloną tak bardzo, że nawet zabieram czym prędzej z klawiatury dłonie choćby przymierzające się do zarysowania owej nieokreśloności.
Wszystko to abstrakcyjnie.
I czego ja chcę? Tak ujął to Fernando Pessoa:
To travel! To change countries!
To be forever someone else,
With a soul that has no roots,
Living only off what it sees!
To belong not even to me!
To go forward, to follow after
The absence of any goal
And any desire to achieve it!
This is what I call travel.
But there’s nothing in it of me
Besides my dream of the journey.
The rest is just land and sky.
Ale nic z tego nie ma we mnie poza ulotnym pragnieniem podróży.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz