Datuję notki pisane po północy datą dnia minionego nie tylko dlatego, że nowy dzień prawdziwie rozpoczyna się od wschodu Słońca, ale także dlatego, że zapisuję myśli narodzone w ciągu dnia, który za mną, a nie dnia, który przede mną. Możliwe jest również, że we śnie napotkam coś niecierpiącego niezapisanie. Tak jak Jack Kerouac (który następnie zanotował owo wrażenie we "Włóczęgach Dharmy"):
Śniło mi się, że z ogromnego bochenka życia pozostały mi trzy ostatnie kromeczki oddechu...
Jest to niewątpliwie myśl pociągająca za sobą myśli inne, takie, których synteza możliwa jest jedynie na papierze. W ten sposób, nie mieszając dni i nie dublując dat, zapisuję ulotne mgnienia podświadomości. Żadne tam myśli, ale właśnie ulotne mgnienia podświadomości.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz