niedziela, 12 maja 2013

12.05.12

Ci maią winka y pieczyste,
Ptaszęta, rybki, leśne zwierzę,

Sosy y smaki zawiesiste.
Iayca kładzione, z octem, świeże;
Nie są podobni do murarzy,
Którym trza służyć w wielkim trudzie.
Tu się pomocnik nie nadarzy;

Sami se zżuią, dobrzy ludzie.

Czytając "Wielki Testament" Villona rodzi się we mnie altruizm. Ci jednak, co prawdziwie potrzebują pomocy, nie chcą jej przyjąć, pozostaję więc dalej egoistycznie zawieszony w pustce nicnierobienia.

Czyż nie jest to jedno z najzgrabniejszych ogłoszeń o pomoc, zwaną mecenatem? Sam sobie gratulując, z radością wykrzykuje w ślad za Słonimskim (wiersz: "Wybiegnij za mną..."):
Wybiegnij za mną, luba, jak pies przed zagrodę!
Piękne to wyznanie liryczne idealnie nadaje się na podsumowanie dzisiejszego krótkiego wywodu będącego subtelnym ogłoszeniem. Teraz także matrymonialnym.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz