niedziela, 5 maja 2013

05.05.13

Cóż, chciałem już nie wyręczać się Broniewskim i zamieścić tu jakieś swoje myśli. Jakby nie patrzeć, taka jest w końcu idea mojego dziennika. I mówi się, że dobrą rzeczą jest mieć dziennik, że pomaga tak i tak, że łatwiej dzięki niemu zebrać myśli. Takie jest główne założenie, lecz trzeba mieć co zakładać i zbierać. Czy pierwszy powinien być dziennik czy myśli, to dylemat równy dylematowi dotyczący pierwszeństwa kury przed jajkiem (bądź jajka przed kurą). Inteligentne te rozważania ucinam, raz jeszcze wyręczając się Broniewskim. Po raz ostatni. Tym razem wierszem. "Wierszem ostatnim".


      Wiersz ostatni

      Tyś mnie kochała, ale nie tak,
      jak kochać trzeba,
      i szliśmy razem, ale nie w takt -
      przebacz.

      Ja jeszcze długo... Rok albo dwa.
      Potem zapomnę.
      Teraz, gdy boli, teraz, gdy trwa,
      dzwonię podzwonne.


      A tobie, miła, na co ten dzwon
      brzmiący z oddali?
      Miłość niewielka, błahy jej zgon,
      i idziesz dalej.


      Cóż mam od życia? - troskę i pieśń
      (ciebie już nie ma).
      Muszę im ufać, muszę je nieść,
      pisać poemat.


      Cóż mam od życia? - chyba już wiesz,
      czujna i płocha? -
      tylko ten smutek, tylko ten wiersz,
      który mnie kocha.


Jako że wyszło pesymistycznie, a nie tego chciałem, to jedynie tak urzekający jest ten wiersz, tak pięknie brzmiąca pierwsza strofa, więc zakończę inaczej. Wciąż Broniewskim, lecz już nie utworem zaczerpniętym z "Drzewa rozpaczającego", lecz, jako że optymistyczniej, z "Nadziei".


Baudelaire

Chciałbym, żebyś szła

pod wiotką parasolką,
ulicą jesienną
pełną drzew
nagich,
ale jakże pięknych.
Takimi ulicami
chodził Baudelaire
i myślał,
czy na jutro
będzie miał wiersz
dla matki
i dla kochanki...
I dla chleba.

I ta ulica jesienna w maju nie do końca odpowiada. Inaczej zakończę, raz jeszcze wsłuchują się w dźwięki "Wiersza ostatniego". Dźwięki tak doskonałe.

Tyś mnie kochała, ale nie tak,
jak kochać trzeba,
i szliśmy razem, ale nie w takt -
przebacz.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz