sobota, 29 grudnia 2012

29.12.12

Rok się kończy, trochę niespodziewanie każdy dzień stał (lub jeszcze stanie) się rzeczywistością. Cóż, że liczyłem na koniec świata. Cóż, że postawiłem na egoizm, nie ustępując miejsca w przepełnionym autobusie. Czy w ten sposób utraciłem człowieczeństwo? Przynajmniej majątku nie przepuściłem, choć jedynie dlatego, że nie posiadam. Pragnienia i marzenia pozostały niespełnione, dryfujące w przestrzeni bez najmniejszego kontaktu z rzeczywistością, nie tknięte patykiem usiłowań wcielenia w życie. To takie dołujące, lecz cóż pozytywnego można powiedzieć w związku z końcem świata, którego nie było, a raczej był, ale zupełnie abstrakcyjny? Co z wyzwolonymi pokładami zła? Jak w 2013 wsiądę do autobusu? Czy znajdę w sobie śmiałość? Czy się odważę? Jak spojrzę w oczy tym wszystkim anonimowym ludziom? Czy wyczytam w ich twarzach, że oni o tym wiedzą?
To straszne, że można być takim egoistą. Całe szczęście, nie dla mnie. Ja na skonstatowany fakt macham egoistycznie ręką.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz