sobota, 10 listopada 2012

Przypowieść o statku



Przypowieść o statku


Nie znikaj, nie znikaj, nie rozmywaj się!
Nie znikaj, nie znikaj, nie rozpływaj się!
Nie top statku, który nigdzie nie płynie!
Statek ten stoi w jałowej dolinie.
W dolinie wiatrów krzyżują się drogi.
Wśród wiatrów płoną ogniska załogi.
Między ogniska kapitan sam wchodzi.
Tylko oficer zupełnie zawodzi.

Zawodził, więc wisi, znów wszystko pięknie.
Nic tego statku załogi nie zlęknie.
Więc czemu nie płynie statek ten dzielny?
Dziś postój, msza, dzień słoneczny, niedzielny.
Lecz wczoraj, w sobotę, statek nie płynął.
Przez tydzień cały choć mili nie minął.
Dlaczego cumuje wbrew przeznaczeniu?
Dlaczego skrywa swe maszty w cieniu?

Nie znikaj, nie znikaj, nie rozmywaj się!
Nie znikaj, nie znikaj, nie rozpływaj się!
Nie top statku, który nigdzie nie płynie!
Statku, co stoi w jałowej dolinie.
Statku, który wszystko ma oprócz morza.
Statku, któremu nie świeci Twa zorza.
Wlej się, wypełnij jałową dolinę!             
Ukaż się, rozświetl ponurą dolinę!

Choć nawet nigdy się nie pojawiłaś,
Nie dałaś życia znaku, nie mamiłaś,
Tchnij wiatr, rozświetl niebo, znak ześlij życia!
I do od brzegu doprowadź odbicia!
O wodo, pragnie cię gleba doliny!
O zorzo, pragnie cię niebo doliny!
Wierzę, z nieba morze biblijne runie.
Wierzę, zorza zalśni jak na biegunie.

Wzrusz falami statek, który nie płynie!
Statek, co stoi w jałowej dolinie.
Lecz proszę, nie znikaj, nie rozmywaj się!
Lecz proszę, nie znikaj, nie rozpływaj się!
Lub utop ten statek, który nie płynie.
Statek, co stoi w jałowej dolinie.
I zniknij, i zniknij, rozmyj się, rozmyj!
I zniknij, i zniknij, rozpłyń się, rozpłyń!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz