poniedziałek, 14 kwietnia 2014

14.04.14

Gdybym zaczął pisać regularnie, w lustro bym więcej nie spojrzał. W jakim świecie ja żyję, jaka jest jego diagnoza, czy ktoś stawia taką, która mogłaby stanowić oparcie lub choć grząski grunt? Nie za często należy rozmawiać ze sobą, unikam tego starannie, i kiedy nagle się zbieram, spostrzegam jak mija czas i jak zmieniam się ja. 
Rozmawiam ze sobą topornie, rozmawiam ze sobą finezyjnie, rozmawiam ze sobą słowami nieswoimi, arogancką składnią, szpanerską semantyką, ułomną fonetyką, wygooglowaną erudycją. Uwypuklam każdą niedoskonałość krzycząc, że to mój styl, że po tym proszę mnie rozpoznawać. Błędów nie ukrywam za kamienną twarzą, z błędów robię atuty, tak to się dzieje w tym tu moim dziwnym świecie. Bywają dni wstydu i bywają dni ekshibicjonizmu. Labilność.
Znów rozmowa ze sobą o rozmawianiu ze sobą. Szturchany kijem autotematyzm. Patykiem zagarniana rzęsa. Jarosław Iwaszkiewicz. 

Biografia

Przyśniłeś mi się jeszcze tam na stepie,
Gdy księżyc nad kurhanem wschodził różowym ciałem,
Widziałem cię w mieście, na ulicy, w sklepie,
W przejrzystej wodzie ciebie widziałem.

Szedłeś za mną przez całe moje długie życie,
Słyszałem wciąż za sobą uparte stąpanie,
Nie wiedziałem, że ciągle żyjesz we mnie skrycie,
Hamlecie, młody Fauście, stary Don Juanie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz